Opowiadanie e(ro)tyczne
Wszedł i zobaczył ją, beztrosko leżącą na łóżku i czytającą książkę, a właściwie przeglądającą obrazki. Jej drobne ciałko spoczywało wsparte na łokciu, drugą ręką przytrzymywała sobie album z kolorowymi obrazami jakiegoś malarza. Jej poza, wygięta troszkę w literę ‘S’, jak i noga, która swobodnie ‘zwisała’ z łóżka dodawały jej odrobinę buńczuczności, ale pomimo to wydała mu się niesłychanie niewinna; poczuł, że to właśnie uczucie dominuje w jego umyśle, gdy tak na nią przez chwile patrzył.
Nawet niespecjalnie zauważyła jego obecność, w dalszym ciągu wpatrywała się w obrazy, kartkując po kolei strony; niektóre -widocznie podobając się jej- dotykała powoli swoimi małymi dłońmi.
-Kiedyś zostanę malarką -powiedziała głośno, wpatrując się w kolorową reprodukcję ‘Krzyku’ Muncha. Jej głos brzmiał nieco dziecinnie, choć wypowiedziała zdanie z przekonaniem i rozmarzeniem jednocześnie.
-Na pewno -powiedział on, siadając na brzegu łóżka, dokładnie za nią. Przed sobą miał dokładnie jej plecy, szerokością zbliżone do połowy jego własnych pleców.
Była ubrana w jego własną bluzkę, która sięgała jej prawie do kolan, oraz jeansy. Długie kasztanowe włosy opadały swobodnie splecione w kitkę, na pościel. Miały niesamowite refleksy przy słonecznych promieniach i pachniały wiosną, wiosną jego młodości.
Dziewczyna cały czas przeglądała album, jakby zapominając o całym świecie. Wykorzystał to, oglądając sobie ją całą, jej drobną i dziecięcą wręcz sylwetkę, i znów ogarnęło go to uczucie -coś w rodzaju tkliwości na widok jej niewinności oraz poczucie własnej męskości zarazem.
Wodził ręką na kilka centymetrów nad jej ciałkiem kilka długich chwil, po czym -zatrzymując się na wysokości jej nie do końca jeszcze zarysowanej talii- opuścił rękę. Poczuł jednocześnie miękkość jej ciała i ciepło w swoim podbrzuszu, które szybko się zwiększało.
Gwałtownie się odwróciła, strącając jego rękę. Album opadł na ziemię z trzaskiem.
Zobaczył jej wielkie oczy, pełne zdziwienia i lęku, wielkie zielone oczy i porcelanową twarzyczkę.
Nieregularna grzywka opadła na jej czoło.
Zwrócił swój wzrok na przód jej sylwetki i zobaczył dwa małe pagórki jej piersi, prześwitywały przez bluzkę. Zrobiło mu się jeszcze cieplej.
Wyczuła jego spojrzenie i szybko skuliła się, zasłaniając je łokciami. Zmieniła pozę jak gdyby chowając się w owej bluzce, spod niej wystawała tylko twarz i zadziorne bose stopy.
Cały czas patrzyła na niego z lekkim drżeniem i bystrością zielonych oczu. Zauważył od razu emocje, które starała się jak najbardziej ukryć, szczególnie swą nieśmiałość względem niego. Zawsze starała się zastępować ją udawaną pewnością siebie i zaczepnością, ale on dobrze wiedział, co tak naprawdę Ona czuje. Przelotnie spojrzała na jego postawną sylwetkę, bluzkę opinającą wyćwiczoną pewnie nieraz klatkę piersiową i muskularne ramiona. Spod bluzki, tuż pod brodą wystawała mu kępka włosów, które zapewne pokrywały jego męski tors. Natychmiast na jej twarz wstąpił lekki rumieniec. By to ukryć -zeskoczyła z łóżka i jednym ruchem podniosła książkę z podłogi. Podeszła do regału i wspinając się na bosych stopach usiłowała odłożyć przedmiot na miejsce pierwotnego położenia.
Ale On też to zauważył.
Wstał z łóżka i za kilka kroków już był przy niej. Zatrzymał się tuż za nią. ‘Mała, drobna istota…’
-dokładnie tak pomyślał, czując powracające ciepło w okolicy swojego podbrzusza. Ona ciągle stała tyłem do niego, wspięta w górę na swych bosych nóżkach nieporadnie próbując odłożyć album z obrazkami.
Wyciągnął dłonie przed siebie, skierował je pod bluzkę dziewczyny i powoli przesuwał po jej jędrnej i miękkiej skórze brzuszka. Wzdrygnęła się i album spadł ponownie na ziemię. Zadrżała, co on zaraz wyczuł. Czuła jego obecność za sobą, jego postawne i dojrzałe ciało tuż za swoim drobnym i dziewczęcym.. I ten zapach; zapach, który zawsze jej się z nim kojarzył, był tak blisko że czuła wyraźnie jak nigdy dotąd.. Zapach charakterystyczny niczym cytrus. Z każdym centymetrem czuł nasilające się pożądanie tego pięknego delikatnego kwiatka stojącego przed nim. Naraz -napotykając jej piersiątka- chwycił je i przyciągnął ją całą lekko do siebie.
Odwróciła się i spojrzała w górę, na niego. Stał przed nią, był prawie pół metra wyższy od Niej, tak, że sięgała mu zaledwie do połowy torsu. Zauważyła, że patrzy na nią ze swoistą przewagą, męskością i zdecydowaniem.
Pod wpływem impulsu cofnęła się powoli w tył, w stronę ściany ale cały czas przodem do niego. Krok po kroku, on również ruszył w jej stronę, wyczuwając bezbronność dziewczynki stojącej przed nim. Dotknęła plecami ściany, a dzieląca ich odległość stopniowo się zmniejszała za Jego sprawą; teraz już sytuacja zaczęła robić się niebezpieczna, a dziewczyna zaczęła się bać widząc Jego zachowanie.
-Zostaw mnie -powiedziała, próbując Go odepchnąć. To tylko wzmogło jego podniecenie, rodzące się niewiadomo kiedy. Spojrzała na Niego z nieudawanym lękiem w swych zielonych oczach. Źrenice rozszerzyły się, potwierdzając tylko Jej lęk, co oczywiście natychmiast zauważył. Każde Jej okazanie bezbronności wzmagało Jego podniecenie.
Objął ją jedną ręką, zaś drugą ujął jej drobną i delikatną twarz w swoją dłoń i schylił swoje lico chcąc pocałować jej słodkie dziewczęce usta, co osiągnął. Jego usta pulsowały napięciem i wręcz nieludzkim pożądaniem, co wystraszyło delikatną dziewczynę będącą w Jego objeciach.
Próbowała się wyrwać, szamotała się, ale on mocno ją trzymał. Wystraszyła się jego wyzwalającej się męskości i stanowczości, szczególnie, że poczuła coś twardego na wysokości jego krocza.
Schwycił jej dłonie z tyłu i pocałował ją raz jeszcze, językiem penetrując jej dziewicze usteczka.
Poczuła, jak potężne dłonie i ramiona obejmują ją, co było równoznaczne z brakiem szans na uwolnienie się z tej sytuacji. Znajdowała się całkowicie pod Jego kontrolą, choć cały czas próbowała się wyrwać z tego uścisku.
Trzymając ja ręką za przeguby -drugą ręką zdjął koszulkę swoją, a po chwili -również i jej, ukazując dwa zupełnie różne ciała. Nie obyło się bez jej protestów, skutecznie stłumionych jego pożądaniem.
Po raz kolejny ujrzał swą przewagę względem niej, bezbronnej i całkowicie od niego zależnej.
Przyparł ją do ściany i uniósł tak, by mógł całować jej małe jędrne piersiątka, co też zrobił.
Jej opór, okazywany tak delikatnymi sposobami, na jakie mogła się zdobyć -tylko wzmagał jego podniecenie, i powodował nabrzmiewanie penisa.
Czuł, że to on kontroluje sytuację, co bardzo mu się podobało.
Całował jej małe piersi, zawsze mu się podobały -takie małe, jędrne, jakby nie do końca rozwinięte. Lizał je łapczywie, dojrzały mężczyzna łaknący poczuć smak młodych piersiątek, czuł, że zdobył coś niespotykanego i ‘na granicy’.. Coś, czego zawsze pragnął. Jego penis nabrzmiewał w błyskawicznym tempie, a On za wszelką cenę chciał posiąść tą bezbronną istotkę nieszczęśliwie w nim zakochaną. Dziewczynkę w jego objęciach, która mimo wszystko próbowała bronić się przed znanym jej napastnikiem, choć wszelkie tego próby były skutecznie tłumione.
Obrócił ją gwałtownie i jednym ruchem rozpiął jej jeansy. Opadły na ziemię, pozostawiając Ją tylko w białych majteczkach i Jego bluzce.
-Dziewczynko, chcę Cię! Pragnę Cię… -powiedział pewnie do wystraszonej istotki.
Chwycił ją w talii i przeniósł na łóżko, gdzie trzymając za rączki -siłą zdjął majteczki i wpił się swoim językiem w jej wąską muszelkę. Jęknęła. Czuł, że jej dziewicza pochwa jest mokra od podniecenia, które wzmogły wcześniejsze ‘akcje’. Wpijał się swoim zwinnym dojrzałym i doświadczonym językiem w jej mokrą pierwszym sokiem -pochwę, zlizując słodkie soki. Jego penis nabrzmiał do takich rozmiarów, że aż bolał. Czuł niesamowite podniecenie na widok jej uległego już całkowicie ciałka. Wiedział, że może z nią zrobić teraz to, co będzie chciał. Pieścił jej piersiątka, mały drobny brzuszek, ale równie nagle obrócił i posadził na krzesło, na którym już wcześniej usiadł.
Nabił ją na swojego wielkiego penisa, aż nie przebił jej błony dziewiczej. Jęknęła z bólu, ale trzymał ją, pomagając przetrwać ból. Czuł, jak jej szparka jest ciasna, czuł dziewiczą pochwę, przeznaczoną i zachowaną tylko dla Niego.
Obrócił do siebie jej piersiątka i znów zaczął je lizać i ssać, póki nie stały się twarde i sterczące.
Jego podniecenie sięgało powoli zenitu. Trzymał ją cały czas przy sobie, ona jęczała…
Dopiero teraz zobaczył, jak mała jest to istotka.. Sięgała zaledwie do jego owłosionego i męskiego torsu, w który teraz usiłowała się wtulić, a nóżki swobodnie zwisały w dół.
Podniecało go w dalszym ciągu to zjawisko, ta różnica wieku i delikatna uległość dziewczynki.
Ona zaś -kierowana jakimś instynktem- próbowała objąć Jego szyję, ale przezwyciężając nieśmiałość -wtuliła się w tors i przyjmowała z cichą uległością to, co dla niej przygotował.
Naraz wstał z krzesła, na którym siedzieli. Zdjął ją i usadził na chwilę na łóżku -po czym przeniósł ponownie pod ścianę. Kazał jej się nachylić, wypiąć tyłeczek; i wszedł powoli w jej wąską szparkę, posuwając ją swoim męskim ciałem mocno i szybko, chwytał przy tym za jej jędrne małe piersiątka, ściskając je w swoich uniesieniach. Poddała się mu zupełnie, nic nie mogąc zrobić. Z każdym ruchem sapał z podniecenia i rozkoszy. Ruchy stawały się coraz szybsze i silniejsze, a dziewczynka znów spróbowała się wyrwać. Chwycił ją za długie kasztanowe włosy, zatrzymując przy sobie. Było mu rozkosznie dobrze. Stali tak pod ścianą, dopóki nie doszedł spuszczając swoje nasienie w głąb jej malutkiej pochwy.