Olivkova’s Weblog



Co czuję…

Kiedy on pisze takie rzeczy, cos w duszy zaczyna przerazliwie mnie bolec…

Czuje, jakby kazde jego slowo, w miare pisania jego reka i czytania moimi oczyma -wżeralo mi sie do serca… To takie uczucie, jak gdyby ktos wbil ci noz do miesnia gladkiego sercowego az po samą rekojesc i z wbitym tam ostrzem począł obracac trzon o minimum 180 stopni.

Klazde jego slowo, zamiast byc mi oparciem -rani tak bardzo…

W chwili, gdy moja jedyna potrzeba i pragnieniem jest wtulic sie w jego silne cialo -jednym slowem potrafi odtrącic mnie, jak gdyby odepchnal mnie poprzez fizyczne potkniecie.

Nie moge zniesc mysli, ze robi to wszystko tylko po to, by byc ze mna w chwili swojej seksualnej potrzeby… Jak gdyby tak bylo mu wygodniej, na zasadzie -mam potrzebe na seks, wiec chce sie z toba przespac. A pozniej idz sobie…

Tak bardzo go potrzebuje… on chyba nie zdaje sobie sprawy, ze kocham go tak bardzo, ze gdyby trzeba bylo oddac za niego zycie, to zrobiłabym to tu i teraz, bez chwili wahania…

Ze kocham go ponad to wszystko, co czuje moje cialo…

Czysta miloscią… O czym on nawet nie chce słyszec..

Wszystkie moje rozpaczliwe próby zblizenia sie poprzez uczucie, koncza sie odtraceniem z jego strony… zbywa mnie swoja obojetnoscia, pomija milczeniem moje deklaracje i wyznania…

Zawsze wydawalo mi sie, ze tego pragne. Byc przy nim, wpatrywac sie w jego twarz, uczyc od niego pewnych zachowan, oddychac tym samym powietrzem, co on.

Byc przy nim.

Wydawalo mi sie, ze samo przebywanie w jego obecnosci uczyni mnie wyjatkowa osoba, jaka zawsze chcialam byc dla niego.

Jak bardzo sama sie oklamuje…

Los uczynil mnie jedynie jego kochanka, a moja wyjatkowosc opiera sie przede wszystkim na tym, ze obecnie jestem jedyna dziewczyna, w której pozostawia on swoje nasienie.

Zawsze myslalam, ze jest bardzo wrazliwy, delikatny, stonowany i czuly…

Jakze sie mylilam.

Nie wiem, co boli bardziej… Kiedy go nie ma? Kiedy nie widze go dluzej, niz 2 dni?

Kiedy nie patrze w te jego szaro niebieskawe oczy?

Czy kiedy jest, kiedy traktuje mnie jak obiekt seksualny, bardzo przedmiotowo, widzac i pożadając jedynie mojego ciala w swoim seksualnym popędzie? Kiedy mowi cos i nie zastanawia sie, czy to mnie zaboli, zrani? Kiedy w ogole nie przejmuje sie mną?

Nigdy nie sądzilam, ze związek z nim tak bardzo bedzie mnie ranil… Nie mialam swiadomosci, jaki on jest naprawde…

Sa dni, kiedy chcialabym wtulic sie w niego i po prostu zapomniec, jaki jest… nie czuc sie tak bardzo samotna.

Bo to jakis paradoks… bedac fizycznie, przebywajac z kims -byc jednoczesnie samotnym, tak samotnym, ze az boli.

On nigdy tego nie zrozumie, za malo w nim empatii… moze nie chce byc takim, moze uwaza, ze to jedna wielka bzdura…

Ale mimo to kocham go.

Jestem skazana na taka milosc…


Zostaw komentarz



Formatowanie Twojego komentarza
Wróć na górę | Pole tekstowe: Większy | Mniejszy